Piękno empatyczne

Jak powiedzieć „mindful beauty”? Piękno świadome? Piękno w duchu mindfulnessu? Rażą mnie kalki językowe, więc się zbuntuję i zaproponuję coś innego - piękno empatyczne – chociaż tak, na próbę. Rozumiem je jako taki rodzaj dbałości o siebie i swój wygląd, który nie przynosi szkody nikomu. Możliwe jest wtedy, gdy nasza uroda nie jest ważniejsza dla nas niż dobro innych i gdy dbałość o siebie realizowana jest bez zamykania oczu, bez usypiania świadomości.

Wierzę, że jesteśmy odpowiedzialni za ślad jaki w świecie zostawiamy – ślad w sercach innych, w otaczającej nas rzeczywistości. Skoro tak, znaczy to również, że możemy się starać o to by to, co z nas odciska się w świecie było lekkie jak puch.

Piękno bez uprzedmiatawiania siebie

Wierzę, że piękno nie musi być egocentryczną wartością. Sądzę nawet, że gdy „piękniejemy”  kosztem czegoś albo kogoś, to przestajemy być piękne w głębokim sensie tego słowa. Piękno zewnętrzne staje się wizerunkiem, a my same – przedmiotem zabiegów upiększających albo przedmiotem oceny. Czy naprawdę o to chodzi?

Najpiękniejsze kobiety jakie w życiu widziałam – takie, których obraz wciąż noszę w pamięci – nie były journalowo piękne. Miały w sobie za to tę jakość, którą podświadomie wyczuwamy – rodzaj czułości wobec siebie, akceptacji bez stawiania warunków, bez dążenia do perfekcji. W ich przypadku piękno zewnętrzne naprawdę było poblaskiem piękna wewnętrznego i myślę, że tylko dlatego ich twarze nie zlały mi się z tysiącem innych ładnych twarzy.

Piękno promieniujące z wewnątrz

Ajurweda właśnie w taki sposób pojmuje piękno twierdząc, że „piękno jest głębsze niż skóra” i płynie z tego, co w środku. Gdy tak się zastanowię, to nie wiem zupełnie jak to się stało, że popadliśmy stadnie w absurd odrywania wyglądu od siebie jako całości, odrywania ciała od duszy? To tak, jakby odłupać korę z drzewa i patrząc na nią mówić, że drzewo jest piękne!

Jak wiecie, cały Wschód, czy będzie to buddyzm, hinduizm czy dżinizm, traktuje bardzo poważnie ideę ahimsy – niewyrządzania krzywdy czującym istotom. Tak poważnie, że ahimsa to nie tyle „doktryna” co  sposób rozumienia rzeczywistości i miejsca człowieka w tym świecie. Człowiek nie jest – jak w naszej kulturze – dominantem, któremu świat został dany, lecz drobnym elementem, oczkiem w sieci współzależnego istnienia. Człowiek tak postrzegający świat ma dużo więcej pokory i poczucie, że nie jest na Ziemi po to by używać i eksploatować, ale po to, by wpisać się w całość nie zaburzając harmonii istnienia.

Piękno bez krzywdzenia

Ahimsa stanowi też fundament filozofii SoulTree. Vishal Bhandari, założyciel SoulTree, stworzył firmę z intencją by „nie przynosić szkody, lecz tylko pożytek”. SoulTree rozumie to bardzo szeroko, poczynając od rolników, po pracowników, partnerów firmy i klientów. Dla mnie osobiście najważniejsze jest to, że SoulTree czuje się odpowiedzialne za los rolników mieszkających we wsiach Uttarakhandu, z którymi współpracuje na stałe. Nie są traktowani jak przypadkowi wytwórcy składników! SoulTree zapewnia im stały odbiór upraw, w godnych cenach, bez pośredników, a do tego w trudnych chwilach, jak obecny moment pandemii – wspiera ich finansowo.

Idea nieszkodzenia dotyczy też środowiska, bo SoulTree korzysta z roślin pochodzących wyłącznie z organicznych upraw i leśnych zbiorów, ale takich, które nie powodują eksploatacji lasu, zaburzenia eko systemu czy przetrzebienia danego gatunku roślin.

Praktykowanie empatycznego piękna to taki statement z obu stron – klientów i producenta. Myślę, że jest w tym wielka siła. Bo wtedy, gdy spotykają się podobne wartości – wartości ważne dla Was i dla nas – powoli zaczyna zmieniać się świat …


Starszy post